Albania. Kokaina, sława i rymów gromada!

Dzień następny z początku rozpoczynam jakiś niechętny. W końcu wczoraj dwie setki pękły. Oczywiście kilometrów, nie procentów. „Poleżę, porobię nic dzisiaj” – z początku myślę. A gdzie tam! Mija godzina, a ja gotowy i zwarty! Wręcz świeżyna!

Kierunek Tirana. Na dzień dobry  wita mnie ruchliwa magistrala. „Nie, nie. Nie tym razem!” i odbijam w nieznane zakręty jakieś. Ciągnę albańskimi wioskami i próbuję zgrać trasę z moimi mapami. Na próżno. Gubię się razy kilka co najmniej. Przynajmniej jest zabawnie. „Dobra, tutaj przystanę” i wyjmuję w postaci batona drugie śniadanie. Nagle hałasy i trąbienie straszne. Jedzie sznur aut a w nim dwie młode osoby co właśnie związały się ze sobą na zawsze. Zza okien pozdrawiają mnie uniesione ręce. Odpowiadam tym samym w podzięce. W Albanii ślub to wręcz codzienność. Od początku tej przygody widuję obwiązane balonami samochodów korowody.  Ruszam dalej. Coś mym oczom ujrzało się okazale. To bunkry! Myślałem że już ich nie zobaczę wcale! Stoją równo w rzędzie. Liczę je sobie. Pięć ich obok siebie będzie! Zdaje się, że służą komuś za żywności schronienie. Inne, przydrożne to już tylko śmieci skupienie. No właśnie. Te śmieci nieszczęsne. Przez ten gorąc jak diabli stają się one tutaj niebezpieczne. Ujechałem kilometrów kilka a tu pożar i płomień się wzbija. To też żadne zaskoczenie. Ślub tak często tu widać jak takie nieodpowiedzialne ognia wzniecenie. Pedałuję przed siebie powoli. Znowu mijam różne zwierzęta bez niczyjej kontroli. Psy, krowy, osły, a czasem też jakieś kozy. Dojeżdżam na obrzeża Tirany. Na mapie wyhaczam kemping i już jestem zameldowany. Z namiotem mnie samego tu przywiało. Rozglądam się i nie widzę nikogo oprócz mnie komu pod niebem spać by się chciało. Obok hotel i jakaś knajpa. Stawiam dalej swe kroki tymczasem. Nie no, nie wierzę. Toż to basen! Wieczór spędzam w wodzie. „Jeju, jak mi dobrze. Już nigdzie nie wychodzę!”

Jeszcze tego samego wieczoru poznaję Stefana z Niemiec i Asami z Japonii. Ta para uparcie dookoła świata goni! Noc totalnie przegadana i zupełnie nie wiem co się dzieje z rana. Żegnam podróżników wspaniałych a sam uderzam do miasta. Ależ korek! Samochodów dużo niesłychanie! Kolejne kilometry to sama zabawa i przeciskanie. No fajna ta Tirana. Wszędzie powiewa patriotycznie Albanii flaga. Szału nie ma, ale jest tak jakoś schludnie. Nie ma na parcia więc jest tak jak lubię. Zaczepia mnie albańska młodzież jakaś. Pytam skąd jestem. „No z Polski”. Aaaa! „We now Robert Lewandowski!”…

tirana
Tirana

Wracam na kemping i przy zimnym piwie odpoczywam. Za chwilę woła mnie z innego stolika jakaś Albańska ekpia. „Nie odmówię przecież” i dosiadam się dumnie. Panowie się objadają i humor im tryska. Za chwile pada nieoczekiwana propozycja. A może chcesz Bartku białego narkotyka? Nie dociera do mnie jeszcze zapytanie a kokaina czeka na powąchanie. „Zostanę przy piwie” rzucam nieśmiałe. Na szczęście chłopaki nie obrazili się wcale. Jeden z nich zachwala muzyczny potencjał innego. Pyta mnie – „Czy Ty wiesz kto to jest kolego?”. Patrzę na człeka i udaję greka. „To Noizy, nasz najsławniejszy raper!”. Z początku słucham z niedowierzaniem ale kiedy towarzystwo znika raczę się Jutjuba odtwarzaniem. Niemożliwe! Ja rzeczywiście miałem przyjemność z tym Panem!

karton

Następnego dnia udaję się do Szkodry. To ostatnie kilometry. Czas wracać do Polszy. Mój cel to parking gdzie podróż zacząłem. Tam też podjedzie autokar i zabierze mnie z całym tobołem. Na zapakowanie roweru szukam sposobu. Nie uwierzycie! Nikt przez dwa tygodnie nie ruszył mojego kartonu! Dwa kółka w pudełku zabezpieczone, a ja już ostatnie mądrości to kamery biadole…

logo

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s